Zamożny Blogger

lipiec 26th, 2009

gap-the-santorialistFani fashion blogów dobrze znają blog thesartorialist.blogspot.com. The Sartorialist jest najbardziej znanym blogiem w świecie mody. Jest zresztą na liście stu najbardziej wpływowych stron internetowych w kategorii Design. Historia kariery autora bloga, Scotta Schuman jest iście dream-amerykańska. Przez 15 lat Schuman pracował w branży fashion, zajmował się marketingiem i sprzedażą różnych marek odzieżowych. M.in. prowadził swój showroom gdzie promował młodych artystów. Po 11/09 zamknął biznes i postanowił robić zdjęcia wielkomiejskim mieszkańcom Nowego Jorku. Swoje zdjęcia ze street fahion zamieszczał na blogu, którego oglądalność w ciągu zaledwie roku urosła do monstrualnych kliknięć.
Dzisiaj Scott Schuman jest celebrytem, fotografem i autorytetem w świecie mody. Ma na swoim koncie pozowanie do kampanii Gapa oraz dwa projekty sesyjne: dla DKNY i australijskiej firmy odzieżowej SABA.
Ten ostatni ma swoją premierę 27 lipca (przyszły tydzień). Pomysł jest banalnie prosty: fotografowanie naturszczyków w „the sartorialist way” na ulicach Melbern, oczywiście w ciuchach marki Saba. Przygotowywanej kampanii będzie towarzyszyć blog (nie znam jeszcze adresu), działania społecznościowe na Twitterze i YouTube’ie oraz wystawa prac na głównej ulicy miasta.

Dobre bo nie polskie

lipiec 20th, 2009

athletes-food1H&M, „stary wyżeracz” światowych aliansów z projektantami z wybiegów, w ostatniej letniej kolekcji wykorzystał projekty Matthew Williamsona. Na kilkadziesiąt osób, którym zadałam pytanie „czy znasz Matthew Williamsona?” zaledwie kilka osób odpowiedziało twierdząco. A jak głosi plotka rynkowa, jego kolekcja w polskich sklepach sprzedała się błyskawicznie. Hmm, ciekawe. Wystarczy obco brzmiące nazwisko a wartość kolekcji rośnie. Dlatego też pewnie żadna z polskich firm odzieżowych niechętnie przyznaje się do swoich korzeni i raczej stawia na  „międzynarodową wartość dodaną”. Idąc tym tropem wystarczy znaleźć młodego, nikomu nie znanego debiutanta z londyńskiej „fashion college”, zadbać by jego nazwisko dobrze b-rz-m-i-a-ł-o, np. John McDowell albo Alexander Scott i marketing „z głowy”. Trzeba tylko uważnie czytać słowniki językowe, żeby przypadkiem nie popełnić jakiejś gafy w tłumaczeniu. Szczerze mówiąc wymyślenie np. nazwy Troll dla marki młodzieżowej dla nastolatek jest wyrazem odwagi. Choć i tak najbardziej bawi mnie nazwa sklepów z obuwiem sportowym The Athete’s Foot, która w wolnym tłumaczeniu znaczy … grzybicę stóp. Nie zachęcam do wpisywania w wyszukiwarkę tej nazwy bo zdjęcia chorych stóp są obrzydliwe! Nie wiem czy ta sieć jeszcze istnieje ale na pewno jakiś czas temu widziałam w Krakowie sklep o tej nazwie. Wracając jednak do bardziej estetycznych tematów poniżej moja selekcja kolekcji jesień/zima 09/10 Matthiew Williamsona….

Józef K.

lipiec 20th, 2009

Jakiś czas temu znajoma z pracy poleciła mi kawiarnię w Sopocie o śmiesznej nazwie Józef K. Wpadłam tam na lampkę wina i choć rzadko bywam w Sopocie, od tego czasu przy każdej okazji wchodzę do Józefa by na chwilę oderwać się od turystycznego klimatu „mońciaka”. Miejsce jest magiczne i bezpretensjonalne. Dużo w nim patentów na urządzenie domu – stare sofy, telewizor plazmowy w „gazetowej” obudowie, stara koza przerobiona na lampę, nostalgiczne gadżety typu syfon z lat 50tych, adaptery, maszyny do pisania, stara suszarka do włosów, itp., itd. I choć kawa podawana w knajpie jest taka sobie, każdorazowo odkrywam nowe detale wnętrza.  Zresztą nie kawa tutaj jest najważniejsza. Domowe ciasto ze śliwkami plus lampka wytrawnego wina w otoczeniu niedbale rzuconych książek sprawiają, że chce się tu wracać i kontemplować żywot trójmiejskiego „expata”.

 img_0665

Żebrząc o miłość…

czerwiec 26th, 2009

I need loveOd 7 czerwca do 22 listopada trwają Biennale Artystyczne w Wenecji. W tym roku ok. 90 artystów z 77 krajów prezentuje sztukę pod hasłem „Making worlds”. Najciekawszy i najbardziej kontrowersyjny był „pawilon” irański. „Pawilon” to za duże słowo. Pomiędzy pawilonem niemiecki, brytyjskim i francuskim przez dwa dni imprezy siedział artysta irańskiego pochodzenia Kadhum z odręcznie napisaną kartką : I NEED LOVE. Wyglądał jak żebrak … żebrzący o miłość. Zamiast puszki na monety miał … kwestionariusz. Każdy zainteresowany mógł go wypełnić. Kwestionariusz brzmiał tak: „POTRZEBUJĘ MIŁOŚCI! A CO TY MOŻESZ MI DAĆ? (Zaznacz poniższe odpowiedzi) 1. Uścisk dłoni, 2. Przytulenie się, 3. Pocałunek, 4. Sex, itd.” Zwiedzający wystawę wypełniali kwestionariusz, dzieląc się z artystą swoimi przemyśleniami. Ale to nie koniec „performancu”! Wyniki owego kwestionariusza są publikowane w internecie na stronie www.artnow.it. Jak dzisiaj sprawdzałam wyniki, najwięcej „respondentów” zadeklarowało „przytulenie” i „uścisk dłoni” J Badanie nadal trwa ponieważ projekt jest kontynuowany on-line. 

Sam artysta o projekcie mówi jednym zdaniem :”Amo ergo sum”. Kocham więc jestem. Ładne!